Grey Shadow
hodowla kotów Maine Coon

Szaleństwa wieczorne

Zdarza się to regularnie o tej samej porze. Siedzę przy komputerze. Nagle słyszę wizg pazurów na posadzce, szelest zwijanych dywaników, łomot fotela na kółkach o bibliotekę, kociego ciała o drzwi łazienki, fuknięcie Bajry, łoskot przewracanego krzesełka na balkonie. Biedni sąsiedzi.

Chwila ciszy. Oburzony mrauk Bajry. Pewnie Sońka przerolowała ją po dywanie. Cisza. Tupot kocich łap. A ponoć kot porusza się bezszelestnie. Ciekawe, kiedy każą mi płacić podatek za dwa psy biegające po mieszkaniu? Cisza. Mrauk Bajry wzywającej Sońkę do dalszego szaleństwa.
Od czasu do czasu przelatuje obok mnie w tę i z powrotem rudy meteor goniony przez czarno-szary piorun kulisty. Piorun w przenośni i dosłownie kulisty. Kolejność gonienia jest zmienna.

Trwa to mniej więcej pół godziny. Takie tam ćwiczenia dla nabrania apetytu przed kolacją.


poprzednie opowiadaniepowrót do spisunastępne opowiadanie