Grey Shadow
hodowla kotów Maine Coon

Hot dog

Trzy lata temu, późną jesienią pojechaliśmy z Bajrą do wynajętego od znajomych domku letniskowego na obrzeżach Puszczy Białowieskiej. Piękna jesień, domek tylko dla nas, niesamowite klimaty - kuchnia opalana drewnem, piece, białoruski wystrój.

Ponieważ Bajra czuje się dobrze wszędzie tam gdzie i my jesteśmy, nie było problemów z aklimatyzacją. Przeszła tylko, jak zwykle na tryb nocny. Buszowała od 22.00 do 8.00, a potem wpychała się w pościel, dając znać, że czas wstawać i zwolnić dla niej łóżko.

Pewnego ranka leżę w łóżku i obserwuję, jak Bajra zaczyna wykwaterowywać mojego męża, pchając mu się pod poduszkę. Mąż przez sen zaczyna mnie rugać: Czemu budzisz? Jeszcze wcześnie, daj pospać!. Siedzę cicho, ciekawa co będzie się działo. Bajra, nie bacząc na marudzenie męża dalej energicznie wpycha mu się pod poduszkę. Mąż mamrocząc coś gniewnie pod moim adresem zaczyna się kręcić i poprawiać spychaną przez kocicę poduszkę.
Siedzę cicho, wstrząsana czkawką ze śmiechu. Przepychanka trwa jakiś czas, wreszcie mąż nie otwierając oczu podwija sobie poduszkę pod ucho, równocześnie zawijając w nią układającą się do snu kocicę. Z rolady poduszkowej wystaje tylko łepek zdegustowanej kocicy z bardzo oburzonym wyrazem pyszczka. Nie wytrzymałam, ryknęłam śmiechem!

Koci hot-dog mnie powalił. Dzień zaczął się wesoło.


poprzednie opowiadaniepowrót do spisunastępne opowiadanie